Od lat funkcjonuje przekonanie, że łatwiej, szybciej i często taniej jest zburzyć stary dom i wybudować nowy od podstaw. W wielu przypadkach to prawda. Przebudowy istniejących budynków są procesem bardziej wymagającym – technicznie, decyzyjnie i emocjonalnie. Wymagają czasu, cierpliwości i gotowości na to, że nie wszystkie odpowiedzi pojawią się od razu.

Jednocześnie dają coś, czego nie da się zaprojektować od zera.
Przestrzeń z historią. Zapis codzienności. Dom, który już był czyjś i który ma potencjał, by stać się czyimś na nowo.

Ten dom, wybudowany w latach 90., miał wszystko, co na pierwszy rzut oka definiuje jego wartość: duży ogród, basen, saunę i imponującą powierzchnię około 370 m². A jednak codzienne funkcjonowanie dalekie było od komfortu. Niski parter, wynikający z dawnych przepisów, skomplikowany układ funkcjonalny, trudna komunikacja i ograniczony dostęp do części piętra sprawiały, że przestrzeń bardziej męczyła, niż wspierała. Dodatkowym wyzwaniem był brak światła dziennego – niewielka liczba okien oraz silnie zalesiona działka powodowały, że wnętrza pozostawały przyciemnione przez większość dnia.

Klienci zgłosili się do nas z pozornie prostym zakresem: projekt wnętrz, bez ingerencji w strefę basenu, sauny i garażu. W trakcie rozmów szybko okazało się jednak, że problem nie leży wyłącznie w estetyce. Zmieniło się ich życie. Dzieci dorosły, syn się wyprowadził, córka potrzebowała własnej, niezależnej przestrzeni na poddaszu. Dom, który kiedyś działał, przestał odpowiadać aktualnym potrzebom.

Projekt zaczął się rozszerzać. Pojawiła się decyzja o przebudowie klatki schodowej i otwarciu stropu, wymianie wszystkich okien wraz z korektą ich wymiarów, wprowadzeniu nowych otworów okiennych po konsultacjach z konstruktorem. Zakres objął również elewację, tarasy, strefę basenu oraz budowę dodatkowego garażu. To, co miało być liftingiem wnętrz, stało się kompleksową transformacją domu.

Jednym z kluczowych momentów była decyzja o lustrzanym suficie w komunikacji. Pierwsza wersja projektu była dobra. Spójna, funkcjonalna, zaakceptowana niemal bez zmian. A jednak brakowało w niej jednego elementu – poczucia przestrzeni i oddechu, którego dom bardzo potrzebował. Lustrzany sufit był decyzją ryzykowną, ale to właśnie on całkowicie zmienił odbiór wnętrz, doświetla je i nadał im lekkości bez ingerowania w konstrukcję budynku.

Proces realizacji trwał niemal dwa lata – od inwentaryzacji w grudniu 2023 roku do zakończenia głównych prac we wrześniu 2025. W trakcie pojawiały się decyzje, które wymagały cofnięcia się o krok: zaplanowana tapeta o strukturze tkaniny okazała się niemożliwa do wykonania na odpowiednim poziomie. Zhamiast niej wprowadziliśmy delikatny, beżowy tynk z subtelnymi przetarciami, który ostatecznie lepiej wpisał się w charakter wnętrz i dał efekt miękkości, na którym zależało klientom.

To projekt, w którym wiele elementów zostało dopracowanych już w trakcie użytkowania: zmieniane rozwiązania technologiczne, korekty mebli, dostosowanie materiałów do obecności zwierząt, testy na żywo pokazujące, jak materiały zachowują się w realnym świetle i przestrzeni.

Efektem nie jest dom „jak z katalogu”. Jest to przestrzeń spokojna, uporządkowana i elastyczna, a jednocześnie dająca luksusowe i wyjątkowe doświadczenia. Taka, która wspiera codzienność, nawet w najbardziej intensywne dni, i pozwala swobodnie przyjmować gości bez poczucia chaosu.

Ta realizacja jest dla nas najlepszym dowodem na to, że transformacja nie musi oznaczać burzenia. Czasem wystarczy zrozumieć, co w danym domu nie działa – i mieć odwagę, by to zmienić.