Dwa lata temu odezwali się do nas z prośbą o lifting domu w Szwajcarii.

To nie był projekt od zera. Dom był pięknie położony – z widokiem na jezioro i góry, z dużymi przeszkleniami i dobrze zaprojektowaną bryłą. Miał wszystko, co teoretycznie powinno dobrze działać. A jednak przestał być ich.

Kiedy dom przestaje odpowiadać codzienności.

To sytuacja, z którą spotykamy się coraz częściej. Dom nie jest zły. Nie wymaga całkowitej przebudowy. Ale przestaje odpowiadać temu, jak wygląda życie jego właścicieli dziś.

Zmienia się sposób funkcjonowania, rytm dnia, potrzeba prywatności, światła, relacji między przestrzeniami. Zmienia się też wrażliwość estetyczna – często bardziej świadoma, spokojniejsza, mniej przypadkowa niż kilkanaście lat wcześniej. To, co kiedyś było wystarczające, zaczyna uwierać. Nie zawsze w oczywisty sposób, ale codziennie.

Projekt, który zaczyna się od zrozumienia.

Zanim pojawiły się pierwsze propozycje zmian, zaczęliśmy od wizyty na miejscu.

Chcieliśmy zrozumieć nie tylko sam dom, ale też jego kontekst: światło, widoki, relację z otoczeniem i potencjał, który już tam był.

Duże przeszklenia otwierające się na krajobraz, różnice poziomów terenu, naturalne światło zmieniające się w ciągu dnia. To nie była przestrzeń do „wymyślenia od nowa”, a do ponownego odczytania.  Kolejnym krokiem były rozmowy. Nie o stylu, ale o tym, co już nie działa. Co jest niewygodne, a co nie daje poczucia spokoju. 

Lifting domu zamiast budowy od nowa.

W takich projektach nie chodzi o spektakularną zmianę.

Chodzi o precyzję decyzji i  żeby wykorzystać to, co jest dobre i ma wartość, i zmienić to, co realnie wpływa na codzienne funkcjonowanie.

Lifting domu to nie uproszczona wersja projektu. To często bardziej wymagający proces.

Wymaga uważności, pracy na istniejącej strukturze i dużej świadomości tego, co naprawdę ma znaczenie.

Moment, który domyka proces.

Dzisiaj dostaliśmy zdjęcia z realizacji i krótką wiadomość od klientów:

„dziękujemy, w końcu czujemy się jak w domu”. To zdanie bardzo dobrze podsumowuje sens takich projektów. Nie chodzi o to, żeby dom wyglądał inaczej. Chodzi o to, żeby znowu pasował.